29°C bezchmurnie

Falstart Pelikana

Nieudany debiut Marcina Płuski w roli szkoleniowca trzecioligowego Pelikana Łowicz. Jego podopieczni na inaugurację sezonu 2017/2018 przegrali na własnym boisku 0:1 z Ursusem Warszawa. Gola na wagę trzech punktów zdobył Przemysław Sztybrych.

Ostatni raz Pelikan przegrał na inaugurację sezonu na własnym boisku 10 lat temu. Biało-zieloni w debiucie w drugiej lidze (wtedy bezpośrednim zapleczu Ekstraklasy) ulegli 0:2 Zniczowi Pruszków, a jedną z bramek zdobył... Robert Lewandowski, dziś gwiazda Bayernu Monachium i polskiej reprezentacji.

Rywalem Pelikana na inaugurację ligi był Ursus Warszawa, który w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki walczył o ligowy byt. Podopieczni Ariela Jakubowskiego w decydującym meczu sensacyjnie ograli ŁKS Łódź 2:1. Ełkaesiacy, mimo że zakończyli rozgrywki na drugim miejscu, ostatecznie wywalczyli awans do drugiej ligi przy przysłowiowym zielonym stoliku.

W drużynie gospodarzy oficjalnie zadebiutowało sześciu nowych zawodników: Daniel Malina, Michał Wrzesiński, Mateusz Jagiełło, Taras Jaworski, Sebastian Kaczyński i Daniel Ciechański. Dwaj ostatni zameldowali się na boisku w drugiej połowie. Publiczności przypomniał się też Robert Kowalczyk, który wrócił do Łowicza po występach w Widzewie Łódź i Sokole Aleksandrów Łódzki.

Początek spotkania należał do Ursusa. Już w 9. minucie Malinę mógł zaskoczyć uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego Maciej Mąka. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić biało-zieloni. Po kwadransie gry powinno być 1:0. Daniel Bończak źle ułożył stopę i z kilku metrów nie trafił do siatki. Niedługo później znów było gorąco w polu karnym gości, ale wynik nie ulegał zmianie.

W 25. minucie świetną okazję mieli przyjezdni. Z rzutu wolnego z ok. 25 metrów przymierzył Piotr Ćwik i tylko kapitalna interwencja golkipera „Ptaków” uchroniła łowiczan od straty gola. Malina sparował piłkę na poprzeczkę, a gdy futbolówka wróciła na boisko, bramkarza próbował pokonać Szymon Kołosowski. Przymierzył jednak niecelnie.

Po zmianie stron tempo meczu opadło. Kluczowa dla losów spotkania okazała się 62. minuta. Przemysław Sztybrych mając nieco wolnej przestrzeni zdecydował się na płaski strzał z dystansu i Malina musiał wyciągać piłkę z siatki.

Łowiczanie musieli gonić wynik, ale tak naprawdę nie potrafili stworzyć sobie żadnej klarownej sytuacji. W 75. minucie Bartosz Bujalski uderzył za wysoko, a już w końcówce Daniel Ciechański główkował niecelnie. „Traktorki” dowiozły skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego i inauguracyjna porażka podopiecznych Marcina Płuski stała się faktem.

Za tydzień łowiczanie zmierzą się na wyjeździe z najlepszą drużyną ubiegłego sezonu, Finishparkietem Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie. Co ciekawe, szkoleniowcem Drwęcy został były opiekun „Ptaków” Piotr Zajączkowski. Początek meczu o godzinie 11.

Pelikan Łowicz – Ursus Warszawa 0:1 (0:0)
Przemysław Sztybrych 62

Pelikan: Daniel Malina – Grzegorz Wawrzyński, Przemysław Bella, Daniel Bończak, Michał Adamczyk (69 Kamil Kuczak) – Fabian Woźniak, Mateusz Jagiełło (81 Sebastian Kaczyński), Bartosz Bujalski, Taras Jaworski, Michał Wrzesiński (63 Mateusz Kasprzyk) – Robert Kowalczyk (76 Daniel Ciechański).
Ursus: Artur Haluch – Damian Ślesicki (81 Robert Łuszczyński), Jakub Kabala, Adrian Zawadka, Maciej Mąka – Mateusz Muszyński (84 Michał Ambrozik), Piotr Ćwik, Przemysław Sztybrych, Szymon Kołosowski – Patryk Kamiński, Paweł Wolski (87 Maksymilian Vogtman).
Żółte kartki: Kamiński, Sztybrych (Ursus).
Sędzia: Grzegorz Kawałko (Podlaski ZPN).

Falstart Pelikana komentarze opinie

  • gość 2017-08-06 16:39:40

    więcej szrotu ściągajcie ... a łowiczaków to nawet nie widać dramat !

  • gość 2017-08-06 23:26:09

    Z Płuski trener ja z koziej d..y trąba. Jak mu kupili cały skład do widzewa w 4 lidze to awansował do 3 ligi. Wyleciał na kopach jak nie umiał przygotować drużyny do rundy. Zero taktyki czarno to widzę

  • Gość - niezalogowany 2017-08-07 20:49:49

    Żenada . Brawo Łaski.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Piłka nożna, - więcej informacji