Łukasz Chmielewski: wiele osób było zdziwionych moim przyjściem do Pelikana

16/07/2018 12:57
Piłka nożna, Łukasz Chmielewski wiele osób było zdziwionych przyjściem Pelikana - zdjęcie, fotografia

9 lipca piłkarze trzecioligowego Pelikana Łowicz powrócili do treningów po kilku tygodniach laby. Zajęcia po raz pierwszy poprowadził nowy szkoleniowiec „Ptaków” Łukasz Chmielewski, z którym mieliśmy okazję porozmawiać.

- Pierwszy trening był okazją, by poznać zawodników, choć niektórych zapewne kojarzy pan z ligi?
- Tak, jak najbardziej. Siłą rzeczy jeśli ktoś prowadzi zespół na danym poziomie rozgrywkowym i w danej grupie, to żywo interesuje się tym, co dzieje się u rywali. W poprzednim sezonie rozegraliśmy (Victoria Sulejówek, były klub Chmielewskiego - przyp. red.) z Pelikanem dwa spotkania. Przygotowując się do meczów oglądaliśmy i analizowaliśmy rywala. Większość zawodników, którzy pojawili się na treningu, grała w zeszłym sezonie. Pamiętam ich z boisk, czy to z zapisów wideo czy właśnie z naszych spotkań.

- W pierwszych zajęciach uczestniczyło 15 zawodników. Możemy spodziewać się nowych twarzy już na kolejnych zajęciach?
- Jestem nowym trenerem i wchodzę w nowe środowisko, dlatego w pierwszej kolejności chciałem spotkać się głównie z tymi zawodnikami, którzy są pewni, że spędzą tu kolejny sezon - czy to w pierwszej drużynie czy w rezerwach. To ważne w kontekście omówienia pewnych zasad współpracy czy filozofii budowania zespołu.

Jutro (10 lipca - przyp. red.) pojawią się zawodnicy testowani. Trening będzie pewnym sprawdzianem dla piłkarzy, którzy kandydują do gry w barwach Pelikana. Mam nadzieję, że po pierwszym meczu sparingowym z Górnikiem Konin uda się w 90 proc. zamknąć kadrę. Pewnie jeszcze jakieś ruchy transferowe będą, być może nawet przed samą ligą, ale mam nadzieję, że od poniedziałku skoncentrujemy się na bezpośrednich przygotowaniach do rundy jesiennej. Czasu, żeby się dobrze i sumiennie przygotować, jest bardzo mało.

- Ma pan za sobą udany sezon z Victorią Sulejówek. Zespół zajął dziewiąte miejsce w naszej grupie III ligi, wielu chwaliło styl gry beniaminka. Do tego doszła wygrana w finale Regionalnego Pucharu Polski. Nie chciał pan kontynuować tej pracy?
- Zimą podpisałem 2,5-letni kontrakt z Victorią, ale na moją prośbę został on rozwiązany z końcem czerwca. Nie ukrywam, że zarząd przychylił się do mojej prośby z pewnymi oporami. Victoria chciała dalej ze mną współpracować, bo nie tylko ten rok, ale również poprzedni był udany. W pierwszym roku mojej pracy, jeszcze w IV lidze, awansowaliśmy do III ligi z bardzo trudnej grupy mazowieckiej. Klub chciał, żebym kontynuował tę pracę.

Nie chcę mówić o powodach mojej decyzji, ale w pewnym momencie byłem spragniony nowych wyzwań. To też kwestia rozwoju. Jestem młodym trenerem i uważam, że jestem w stanie w Pelikanie dalej się rozwinąć, poszerzyć swoje horyzonty. Sądzę, że w Sulejówku zrobiłem już dużo rzeczy, wycisnąłem z tej drużyny to, co mogłem. Zrobiliśmy awans, a następnie zapewniliśmy sobie spokojne utrzymanie i wywalczyliśmy Regionalny Puchar Polski. Młody chłopak od nas bezpośrednio trafił do ekstraklasy (21-letni Daniel Smuga przeszedł do Górnika Zabrze - przyp. red.).

Co ważne, zawsze pracowałem w okręgu warszawskim. Nie znam środowiska łódzkiego. To trudne, ale dla mnie niesamowicie rozwijające. Wiele osób było bardzo zdziwionych moim przyjściem do Pelikana, ale jestem przekonany, że wyjdzie mi to na zdrowie. Czy wyjdzie na zdrowie Pelikanowi? To się dopiero okaże.

- Młodzi zawodnicy mogą powinni się cieszyć, że przyszedł trener stawiający na młodzieżowców?
- Myślę, że tak. W prowadzonej przeze mnie Victorii aż 12 młodych zawodników zadebiutowało na poziomie III ligi. A tylko wiosną chłopcy z rocznika 1999/2000 spędzili na boisku łącznie 2400 minut. Jestem przekonany, że to liczby, których nikt nie zrobił w tej lidze, a przecież byliśmy beniaminkiem.

Dzisiaj przedstawiłem pewną filozofię zespołu. Uważam, że przede wszystkim klub pod względem sportowym musi się bardzo pozytywnie kojarzyć. W jaki sposób? Chodzi o pokazanie, że szanuje się zawodników z regionu, że stawia się na młodych piłkarzy. Taki kierunek obrał też zarząd, który chce, abym wprowadzał do gry młodych zawodników. Młody zawodnik to często gracz bardziej czasowy, bardziej ambitny, mniej nastawiony na pieniądze. Jednocześnie z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej wartościowym zawodnikiem. Młodego piłkarza łatwo wytransferować do ligi wyżej, czyli pozyskać też jakieś finanse. A jeśli nie uda mu się na wyższym szczeblu, to zawsze może tu wrócić.

Moim podstawowym celem jest zmienić politykę kadrową. Powiedziałem nawet żartobliwie zawodnikom, że gdyby przyszła tu jakaś wichura i zabrała te kontenery, to nie byłoby klubu. A to nie o to chodzi. Dobrą uczelnię cechują nie mury, tylko to co jest w środku. Czyli pewien poziom, który jest i działa. Zobrazuję to na przykładzie silnego drzewa. W Pelikanie są takie korzenie i pnie jak Michał Adamczyk, Bartek Broniarek czy wracający Michał Żółtowski. Później są gałęzie, jak pochodzący stąd Krystian Mycka i Daniel Bończak, są też takie pączki, jak Przemek Kochanek czy Krystian Kruk. Ci młodzi się nie utrzymają jak nie będzie silnych korzeni i mocnego pnia.

Zastałem tu totalne zgliszcza, co było widać na pierwszym treningu. Przy obecnej kadrze nie da się utrzymać tego zespołu bez zawodników z zewnątrz. Stopniowo, z rundy na rundę chcę to eliminować i stawiać na tutejszych młodych zawodników lub zawodników z regionu.
Tu musi się zmienić wiele rzeczy. Również administracyjnych, począwszy nawet od takich spraw jak godzina rozgrywania meczu. Proszę mi wierzyć, że to może być w pewnym momencie nawet czynnikiem decydującym, czy dany zawodnik przyjdzie do Pelikana. Przecież w sobotę trzeba zrobić rozruch, a w niedzielę wstać rano i tu przyjechać. To drobna rzecz, wiadomo, że są kwestie finansowe i inne, ale jeśli wszystkie warunki będą takie same jak w innych klubach, to taka drobnostka może zaważyć na decyzji piłkarza.

- Czy zarząd mówił o konkretnych celach sportowych na ten sezon? Wskazano, jakie miejsce będzie satysfakcjonujące?
- Zarząd podszedł do tego bardzo zdroworozsądkowo. O konkretnym miejscu nie rozmawialiśmy. Działaczom najbardziej zależy na tym, żeby zbudować pewne fundamenty, żeby nie było ciągłej zmiany trenera czy zawodników. Pelikan nie gra o awans. Myślę, że na pewno zrobię tak, że nie spadnie, a postaram się zrobić wszystko, żeby jak najszybciej miał pewne utrzymanie. Tylko mając to bezpieczeństwo można robić inne rzeczy i realizować założone cele, czyli wprowadzać młodych zawodników. Bardzo duże znaczenie ma zespół rezerw. Z tego co się orientuję, żaden trzecioligowy klub nie może się pochwalić tym, że ma drugi zespół na poziomie IV ligi. Ten potencjał trzeba wykorzystać i wprowadzać młodych graczy do piłki seniorskiej.

Zrobimy wszystko, by być w tabeli jak najwyżej. Lokata jest ważna być może dla mediów, dla dziennikarzy. Pewnie gdybym panią spytał, które miejsce zajął Pelikan pięć lat temu, to byłoby ciężko wskazać. Wiadomo, że każdy chce wygrywać. Kibic kupuje bilet i chce zobaczyć zwycięstwo Pelikana po dobrej grze. To zrozumiałe. Powtórzę, że chcę dążyć do tego, aby w Pelikanie grali głównie zawodnicy stąd, z regionu. Jeśli włączymy się w walkę o awans, będzie świetnie. Ale spokojnie, jak uda mi się zrobić wiele innych rzeczy, które będą tu wspominane przez lata, to będę bardziej zadowolony.

- Jakich zawodników będzie szukał Pelikan w letnim okienku transferowym?
- Potrzebujemy wzmocnień na każdą pozycję. Może linia obrony jest najlepiej ilościowo i jakościowo obsadzona, ale poza tym poszukujemy środkowych pomocników i skrzydłowych, bramkarza (po rozmowie Pelikan zakontraktował pomocnika Sebastiana Czapę i golkipera Mateusza Wlazłowskiego - przyp. red.) i napastnika. Szukamy zawodników doświadczonych, którzy pociągną ten zespół oraz jak wspominałem młodzieżowców, którzy będą grać w pierwszej jedenastce.

- W bramce będzie pan stawiał na młodzieżowca czy na doświadczonego zawodnika? W poprzednim sezonie bramki Pelikana broniło aż trzech różnych piłkarzy mających status młodzieżowca, którym niestety nie udało się ustrzec błędów.
- Przede wszystkim na dobrego bramkarza. To co się działo z golkiperami w poprzednim sezonie daje do myślenia i jest jednym z powodów, dlaczego Pelikan zdobywał tak mało punktów. Nie chcemy zamykać drogi przed młodymi zawodnikami, ale wiem, że znaleźć młodego bramkarza, który nie został zauważony przez zespoły z lig centralnych i przede wszystkim dobrze spisuje się na przedpolu, jest bardzo trudne.

- Sprawa opaski kapitańskiej jest wyłącznie sprawą wewnętrzną drużyny czy chciałby miał pan mieć wpływ na wybór kapitana?
- To sprawa jedynie zawodników, ale oczywiście będą jakieś konsultacje. Chociaż wydaje mi się, że rewolucji nie będzie i tutaj sprawa jest bardzo naturalna i tą osobą będzie Michał Adamczyk. Pozostaje pytanie kto będzie wicekapitanem czy trzecią osobą w drużynie. Kandydatów jest dużo, bo poza Broniarkiem i Żółtowskim, są też tacy zawodnicy jak Mycka czy Bończak.

Reklama

Łukasz Chmielewski: wiele osób było zdziwionych moim przyjściem do Pelikana komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez lowicz24.eu, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Agencja Reklamowa ZU-AN z siedzibą w Łowicz 99-400 , Stanisławskiego 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"