Mariusz S. nie przyznaje się do zabójstwa Mirona B. z Łowicza. Co mówił na sali rozpraw?

Z sali rozpraw, Mariusz przyznaje zabójstwa Mirona Łowicza mówił rozpraw - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 3
  • Fotka nr 1 z 3
  • Fotka nr 2 z 3
Portal lowicz24.eu 05/08/2019 16:45
Martyna Czekalska

24 lipca przed Sądem Okręgowym w Łodzi kontynuowany był proces Marzeny B. i Mariusza S. oskarżonych o zabójstwo męża kobiety, Mirona B. z Łowicza. Pierwszy raz od zatrzymania wyjaśnienia w sprawie złożył współoskarżony.

O lipcowej rozprawie informowaliśmy wstępnie tutaj: https://lowicz24.eu/artykul/zabojstwo-mirona-b/726791

Rozpoczęła się ona od przesłuchania lek. Anny Przygodzkiej, biegłej z zakresu medycyny sądowej. Kobieta odpowiadała na pytania dotyczące informacji zawartych w protokole z sekcji zwłok Mirona B. Pakunek, w którym znajdowały się szczelnie owinięte zwłoki 41-latka, ujawniono 8 stycznia 2018 roku w garażu przy ul. Zygmuntowskiej w Łodzi.

Z wyjaśnień współoskarżonej Marzeny B. wynikało, że feralnej nocy z 26 na 27 listopada 2017 r., kiedy miało dojść do zbrodni, jej mąż pił wódkę i słuchał głośno muzyki. - Niewątpliwie w chwili śmierci we krwi denata nie znajdował się alkohol - zeznała Anna Przygodzka. Dodała jednak, że Miron musiał tego wieczoru spożywać jakiś trunek, ale w niedużych ilościach. - Musiałby wypić między 50 a 100 ml 40-procentowej wódki – zaznaczyła świadek.

Biegli ustalili, że śmierć mieszkańca Łowicza nastąpiła na skutek tzw. gwałtownego uduszenia. 41-latek doznał m.in. złamania kości gnykowej, choć takie obrażenie same w sobie nie jest śmiertelne. Przesłuchiwana wyjaśniła, że trudno sprecyzować jak długo trwała agonia mężczyzny. Zgon mógł nastąpić w ciągu od 1 do 4 minut od zagardlenia mężczyzny. Nie można jednocześnie wykluczyć, że do zgonu doszło dopiero po skrępowaniu ciała Mirona. Z uwagi na stan zwłok, które znajdowały się w stanie znacznego rozkładu, nie było możliwości ustalenia dokładnej daty śmierci 41-latka ani też tego, czy został wcześniej porażony paralizatorem.

Pierwszy raz od chwili zatrzymania wyjaśnienia złożył Mariusz S., współoskarżony o zabójstwo Mirona B. Mężczyzna zdecydował się na długą wypowiedź, czasem odbiegając od istoty sprawy. Kilka razy zwrócił mu na to uwagę prowadzący sprawę sędzia Piotr Wzorek.

Jak mówił Mariusz S., 26 listopada 2017 roku przebywał na terenie Łowicza. Był umówiony z Marzeną B. Niedawno wrócił z trasy (przed zatrzymaniem pracował jako zawodowy kierowca – przyp. red.), a wkrótce znów miał jechać w zagraniczną podróż służbową. Spotkanie było więc planowane od dawna. Oskarżeni mieli nie tylko spędzić wspólnie czas. Mariusz S. przywiózł kobiecie coś, o co prosiła go od kilku tygodni. Były to trzy paralizatory, dla Marzeny i jej koleżanki z pracy. Urządzenia miały służyć im do obrony.

Tamtego dnia para kochanków miała zobaczyć się o godz. 17 pod drogerią, w której pracowała kobieta. Między innymi z powodu choroby jej syna, spotkanie przełożono jednak o 2-3 godziny. - Czas oczekiwania na Marzenkę znacznie się wydłużał – mówił przed sądem współoskarżony. Mężczyzna umówił się z kobietą na stacji BP przy ul. Poznańskiej. Mariusz S. poprosił 34-latkę, aby przynajmniej przekazała mu swoje auto, które nazajutrz miał zostawić w warsztacie samochodowym w Łodzi. Jej srebrny opel astra miał uszkodzoną skrzynię biegów.

Marzena B. przyjechała oplem w umówione miejsce, a następnie Mariusz S. odwiózł ją do domu. Nie podjeżdżał tak jak zawsze pod samą posesję. Później mężczyzna pojechał znów na stację, gdzie zajął się przeglądaniem dokumentacji związanej z ostatnim wyjazdem z pracy. W tym czasie wielokrotnie pisał i rozmawiał przez telefon ze współoskarżoną. Kobieta poinformowała go, że między nią a jej mężem doszło do kłótni, ponieważ nie chciała zapłacić za ekogroszek. - Zdziwiło mnie to, bo dzień wcześniej sam dostarczałem jej na to pieniądze – stwierdził Mariusz S.

Swojemu kochankowi miała tłumaczyć, że nie zapłaci za węgiel, bo i tak nie będzie mieszkać w domu przy Cegielnianej. Oskarżony dodał przed sądem, że 4 grudnia była zaplanowana ostatnia rozprawa rozwodowa między Marzeną a Mironem. - Marzenka miała na niej przyznać się do winy w rozkładzie małżeństwa – stwierdził łodzianin. Na ten dzień planowała też wyprowadzkę z domu, ale Mariusz S. nie wierzył, że do tego dojdzie.

Jak wyjaśniał, kobieta nie prowadziła podwójnego życia. Oprócz niego i jej męża miał być ktoś jeszcze. - Marzenka prowadziła przynajmniej potrójne życie. Osoba, którą nazywała „bliższą jej sercu” bądź „kolegą brata” stanowi bardzo ważne i istotne znaczenie w całej sprawie, co kompletnie nie interesowało prokuratury – mówił przed sądem 38-latek.

Tamtego listopadowego wieczoru Mariusz kolejne godziny czekał na Marzenę. Nie mógł się do niej dodzwonić i postanowił zrobić autem rundę wokół jej domu. Paliło się w nim światło, ale kobieta nie odbierała telefonu ani nie odpisywała. Współoskarżony pojechał na stację Orlen przy ul. Poznańskiej, a około 1:30 Marzena poinformowała go, żeby nie czekał na nią dłużej. Gdzieś o 2 w nocy wyjechał z Łowicza.

34-latka odezwała się przed godziną 5. Pytała się czy jest na nią zły za to, że nie pojechała z nim do Łodzi oraz czy może przywieźć jej samochód, bo musi zawieść syna do szkoły. Zanim Mariusz wrócił do Łowicza, przy ul. Zygmuntowskiej w Łodzi zdążył wynająć jeszcze garaż. Jak mówił, planowali z Marzeną sprowadzić używane auto z zagranicy. Również opla astrę, tyle że w automacie. Ogłoszenie o wynajmie znalazł w internecie.

Już w Łowiczu Mariusz S, zostawił partnerce auto razem z kluczami do garażu. Podczas jego nieobecności w kraju, upatrzony pod Frankfurtem samochód miał być sprowadzony do Polski. Marzena miała przekazać klucze do garażu kierowcy lawety. Natomiast 38-latek wrócił do Łodzi seicento, którym za pierwszym razem przyjechał do Łowicza. Podpisał umowę na wynajem garażu i przygotowywał się do wyjazdu w trasę.

Następnego dnia, czyli 28 listopada, od godz. 9 był w jednym z łódzkich komisariatów policji. W międzyczasie dowiedział się od Marzeny, że jej szwagierka cały czas przyjeżdża do domu B. i pyta się o Mirona. Współoskarżona nie potrafiła mu odpowiedzieć, dlaczego siostra męża wypytuje się o niego. Jej odpowiedzi były nielogiczne, a rozmowa zeszła na inny temat.

29 listopada rano Mariusz S. był już w Niemczech. Jak mówił, otrzymał wtedy dziwny telefon od współoskarżonej. Opowiadała mu o śnie, w którym miała bić i kopać Mirona. Przed godz. 10 u Marzeny pojawiła się dzielnicowa, która poradziła jej, aby złożyła zawiadomienie o zaginięciu męża.

38-latek zasiadający na ławie oskarżonych za przełomowy uznał dzień 30 listopada. Marzena nie mogła z nim rozmawiać, bo w jej domu trwały policyjne czynności. Później też się nie odzywała, dlatego Mariusz S. napisał na Messengerze do jej brata Andrzeja czy wie, co się dzieje. Ten odpowiedział, że jak wszystko będzie dobrze, to Marzena rano wróci do domu.

Na pytanie prokuratora Jana Snopkiewicza dlaczego współoskarżeni umówili się na stacji, Mariusz S. odparł, że zawsze umawiali się w charakterystycznych miejscach. Najwyżej trzy razy był w jej domu. - Każdy mój pobyt na terenie posesji wiązał się z tym, że mąż Marzenki wzywał policję – wyjaśniał. Na pierwszej stacji benzynowej, na której przebywał mniej więcej między godz. 20 a 22, 38-latek kupił pas transportowy. Tłumaczył, że byłby on potrzebny, gdyby wystąpiła potrzeba holowania opla.

Przypomnijmy, że Marzena B. w toku śledztwa wskazała, że to współoskarżony dusił i poraził paralizatorem jej męża, a następnie zwinął ciało 41-latka w koc i kołdrę i wrzucił do bagażnika opla, odjeżdżając w nieznanym kierunku. Prokurator pytał, dlaczego oskarżona w taki sposób przedstawiła udział mężczyzny w zbrodni. Mariusz S. odparł, że w grudniu 2016 roku usłyszał, że jest inna osoba bliższa jej sercu. - Na moje stwierdzenie, że po rozwodzie my i tak nie będziemy razem, Marzenka nie zaprzeczyła – stwierdził.

Mariusz S. odpowiadając na pytania swojego obrońcy Pawła Kozaneckiego potwierdził, że wywierano na niego nacisku w łowickim więzieniu oraz w areszcie śledczym w Łodzi. Śledczy mieli mu mówić, że „musi się przyznać, bo i tak nie ma wyjścia”. Był przez nich szturchany. Policjanci dali mu do zrozumienia, że zawsze mogą użyć wobec niego broni, a w protokole napiszą, że próbował uciec.

- Dostawałem pogróżki pisemne i słowne – opowiadał oskarżony. Miał otrzymać zapłatę, gdyby przyznał się do winy. Jego zdaniem autorką jednej z pisemnych pogróżek jest współoskarżona. Wszystkie groźby pisemne, z wyjątkiem jednej, przesyłał do swojego adwokata. Słowne zgłaszał do pedagoga. Na rozprawie mecenas Kozanecki przekazał sędziemu trzy kartki z pogróżkami.

Obrońca oskarżonego wnosił też m.in. o zwrócenie się do operatorów telefonów komórkowych obojga oskarżonych o nadesłanie pełnych danych logowania do stacji bazowej BTS w dniach 24-29 listopada 2017 r. oraz pełnych wykazów połączeń z obu telefonów. Jak wyjaśnił, dane zebrane w toku śledztwa nie pozwalają określić, gdzie znajdował się telefon jego klienta 27 listopada między godziną 1:42 a 4:54.

Rozprawa została odroczona do 5 września.

Reklama

Mariusz S. nie przyznaje się do zabójstwa Mirona B. z Łowicza. Co mówił na sali rozpraw? komentarze opinie

  • Gość PK - niezalogowany 2019-08-05 18:13:54

    Ale błazen!Tymi zeznaniami pogrzebał sie sam!Chce obciążyć ta dziewczyne,ale w jego zeznaniach nic nie trzyma sie kupy!Dostanie wyrok za nieumyślne,a Marzena za zacieranie śladow i nieudzielenie pomocy meżowi.2-3 lata.

  • Boniek ale nie ten śmierdziel - niezalogowany 2019-08-05 22:02:03

    Chca go wrobic jak tego komende.jak mu dali pała po grzbiecie to juz sam niewie czy zmysla czy prawde mowi.ale z babami to tak jest.masz pieniadze to jestes dla niej bohater wybawca.ajak grozi kryminał to. ona ma jeszcze kogo inego.niedługo to wiekszosć chłopow sama sie nazwie lgbt.bo chłop chłopa zawsze zrozumie.nawet bez wodki

  • Gość boniek gwiazdor z zabiej - niezalogowany 2019-08-06 03:10:06

    Zamknij kopare smierdzielu!Ściema jak cie dorwie to zrobi z ciebie kebaba gnoju ufajdany.

  • Ściemajkido - niezalogowany 2019-08-06 04:47:17

    Nie jestem na każde zawołanie byle lamusa co umie się tylko kolegami wyręczać.A propo Bońka żula z Żabiej to mogę potwierdzić że się facet nie myje i śmierdziel nie z tej ziemi.

  • Gość - niezalogowany 2019-08-06 09:10:28

    Jak czytam komentarze łowickiej patologii to jestem za reglamentacją Internetu.

  • Gość boniek gwiazdor z zabiej - niezalogowany 2019-08-06 13:19:03

    Ściema samuraju nie oczerniaj mnie bo ja nie żul,ja siem kompie codziennie i w szampionach z rosmana bo mnie stać.Za film syn miasta dostalem honorarium jak czak noris i zaproszenie do holiłud.Jeszcze o mnie usłyszyta a śmierdziel co sie na mnie powoluje bedzie podany na milicje.Ja jestem pan bonifacy z żabiej i mam powazanie a śmierdziel to zwykły lump.

  • Ściemajkido - niezalogowany 2019-08-06 15:36:47

    Typowe bełkotanie lamusa co jest mocny tylko w internecie.Cokolwiek tu napiszesz zweryfikuje życie i ulica.Ja zawsze proponuję takim leszczykom jak ty spotkanie.Jesteś mocny ? Zapraszam na sparing.Ty przyjdź do mnie lub ja się pojawię tam gdzie chcesz.Zna mnie kupa ludzi na mieście.Większość wskaże ci gdzie mieszkam lub gdzie mnie można spotkać.Doczekam się ?

  • Ninja wszystkich ninj - niezalogowany 2019-08-06 16:55:05

    Wzywałes mnie sciemajkido? Chcesz aby Twoja buta została zweryfikowana raz a dobrze?

  • Gość Brus Li - niezalogowany 2019-08-06 17:28:23

    Ściema jak kcesz to możema sie spotkać na pojedynku pszed budynkiem szpitala bo jak ci złamiem gnaty to od razu bedziesz miał reanimacje pasi czy nie .Moim sekundantem bendzie dżeki czan.A tfoim kto?

  • Bonus BGC - niezalogowany 2019-08-06 21:57:31

    Wszyscy internetowi napinacze jestescie na luja... Takze uj z wami, srodkowy palec wbijam w hejterow, cos ci sie nie podoba? Tego lepiej mi nie mow.

  • Gość sysek z rejmonta - niezalogowany 2019-08-06 22:40:13

    Tak se czytam te głupoty i wiem dwa fakty.Po piersze to sobie jajca robicie bo nikt was nie namierzy gimbusy leszczowe.po drugie przy spotkaniu ściemy to pekacie jak przeterminowane durexy.takie fakty i nic tego nie zmieni.piszcie sobie dalej.może ściema was nie znajdzie to wasze szczęście.papa lamery!

  • Zygmunt-git z bielawskiej - niezalogowany 2019-08-07 05:41:48

    Ten cały ściema tak ladnie liscie wylapywal zawsze jak ksiądz kopertę po kolendzie, a tutaj widzę kozaczy, smiechu warte haha

  • Gość sysek z rejmonta - niezalogowany 2019-08-07 09:12:32

    Prawdziwy git nie łazi po internetach tylko garuje.chciałbym widzieć jak ty ścieme obijasz
    Hahaha zanim bys łape na niego opuscił to już glebe przytulasz.w gadaniu to każdy mocny
    ulica weryfikuje leszczarstwo takich jak ty.hahah

  • Zygmunt-git z bielawskiej - niezalogowany 2019-08-08 23:15:06

    Ciekawe co ty wiesz o garowaniu, zwykly f.ajer jestes, albo jeszcze gorzej, ze sie temu lamusowu pucujesz i nie kozacz bo tacy jak ty sie pierwsi rozpruja

  • Gość - niezalogowany 2019-08-09 03:33:32

    Ściema ty to masz nasrane w tym swoim pustym łbie,przestań tu wypisywać i się chwalić bo dla mnie jesteś zwykłym fletem do jszczania.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Sklep Pompy - do domu,

Szukasz pompy do domu, centralnego ogrzewania, deszczówki czy np. studni? Zapraszamy do nowo otwartego sklepu z pompami - Łowicz ul. Warszawska 48..


Moments for You - Fotografia

Moments for You - Pasja tworzenia wspomnień Fotografia okolicznościowa Fotografia rodzinna Fotografia niemowlęca i noworodkowa Fotografia ciążowa


Reklama
 Reklama