18°C bezchmurnie

Siedem goli w Łowiczu. Pelikan przegrał ze Świtem po katastrofalnych błędach

Aż siedem bramek padło w dzisiejszym (13 maja) meczu III ligi pomiędzy Pelikanem Łowicza a Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Trzy punkty zgarnęli nowodworzanie, którzy wygrali 4:3. Przynajmniej dwa stracone gole obciążają konto bramkarza „Ptaków”.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem. W 20. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po składnej akcji zespołowej zakończonej płaskim uderzeniem Roberta Kowalczyka. Biało-zieloni kilkoma podaniami rozmontowali defensywę gości. Najlepszy snajper „Ptaków”, który zagrał dziś z opaską kapitana, mógł cieszyć się z czternastego trafienia w sezonie.

Łowiczanie nie nacieszyli się długo z prowadzenia. Już pięć minut później było 1:1. Przyjezdni rozgrywali rzut wolny na wysokości ławki rezerwowych Pelikana. Klaudiusz Kurek wyszedł z bramki, ale przegrał starcie w powietrzu z Karolem Drwęckim. Kapitan ekipy z Nowego Dworu Mazowieckiego głową umieścił piłkę w siatce.

Kolejny gol również padł po stałym fragmencie gry i podobnie jak pierwszy obciąża konto golkipera „Ptaków”. Bramkarz Pelikana piąstkował przed siebie futbolówkę dośrodkowaną z kornera. Piłka spadła na jedenasty metr, tuż pod nogi Mariusza Gabrycha. Napastnik Świtu huknął z woleja i zrobiło się 1:2.

Goście utrzymywali jednobramkowe prowadzenie aż do 63. minuty. Wtedy to na listę strzelców wpisał się Piotr Gawlik. Po wrzutce z rzutu rożnego piłkę najpierw strącił głową Grzegorz Wawrzyński, a w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się właśnie Gawlik. Doświadczony stoper, który na co dzień jest trenerem i zawodnikiem rezerw Pelikana, strzelił swoją drugą bramkę w drugim meczu dla trzecioligowca z Łowicza.

W łowickim zespole bardzo aktywny był wprowadzony na plac gry w drugiej połowie Michał Wrzesiński. Jego rajdy prawą i lewą flanką napędzały akcje gospodarzy. Kibice nie doczekali się jednak bramki na 3:2, za to kolejne dwa ciosy w odstępie zaledwie dwóch minut wyprowadzili przyjezdni, a konkretnie Mariusz Gabrych, który skompletował hattricka.

Obie bramki znów padły po stałych fragmentach gry. W 79. minucie nieupilnowany napastnik Świtu wyskoczył najwyżej do piłki posłanej z narożnika boiska. Kurek tym razem został w bramce, a skaczący do futbolówki Daniel Dybiec nie zdołał przeciąć podania. Dwie minuty później Gabrych przymierzył z około 25 metrów w samo okienko bramki Pelikana. Bramkarz był bez szans.

Wydawałoby się, że jest już po meczu, ale łowiczanie nie poddali się. W 83. minucie Wrzesiński zacentrował z rzutu wolnego wprost na głowę Wawrzyńskiego, który pokonał Mateusza Prusa. Było 3:4. Na zdobycie bramki, która dałaby przynajmniej punkt, zabrakło już czasu.

W następnej kolejce Pelikan pojedzie do Sieradza na mecz z tamtejszą Wartą. Spotkanie odbędzie się 19 maja, a już cztery dni później do Łowicza przyjedzie Widzew Łódź.

Bilety na szlagierowe spotkanie z drużyną Franciszka Smudy będzie można kupić w budynku klubu już od najbliższego wtorku (15 maja).

- Graliśmy dobrze w piłkę. Zdobyliśmy trzy bramki, tylko że tak powiem sami trzy straciliśmy. Każdej z nich można było uniknąć. Pierwsza i druga bramka to katastrofa, gdzie kontrolujemy mecz i fajnie gramy, a dajemy prezent Świtowi. Ciężko coś tu powiedzieć mądrego. Strzeliliśmy trzy bramki u siebie i nie mamy żadnych punktów, więc na pewno jest to bardzo przykre. Trzeba podziękować chłopakom, bo mimo to, że nie układało się to wszystko po naszej myśli, to cały czas realizowali założenia i dążyliśmy do zdobycia kolejnych bramek i jakichś punktów. Niestety nie udało się - mówił po spotkaniu ze Świtem Marcin Płuska, trener Pelikana.

Pelikan Łowicz – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 3:4 (1:2)
Robert Kowalczyk 20, Piotr Gawlik 63, Grzegorz Wawrzyński 83 – Karol Drwęcki 25, Mariusz Gabrych 30, 79, 81

Pelikan: Klaudiusz Kurek – Grzegorz Wawrzyński, Piotr Gawlik, Daniel Bończak – Jakub Bistuła (56 Tomasz Dąbrowski), Krystian Mycka (90 Maciej Balik), Princewill Okachi, Daniel Dybiec, Kamil Kuczak (56 Michał Wrzesiński) – Robert Kowalczyk, Rafał Parobczyk.
Świt: Mateusz Prus – Radosław Kamiński, Krystian Pomorski, Karol Drwęcki, Michał Steć (74 Konrad Perzyna), Paweł Broniszewski, Mariusz Gabrych, Marcin Kozłowski (90 Sebastian Cuch), Krystian Pałczyński (74 Kamil Wolski), Mateusz Pietroń, Radosław Śledziewski (46 Konstantyn Ślęzak).
Żółta kartka: Michał Steć (Świt).
Sędzia: Kamil Żmijewski (Podlaski ZPN).

Siedem goli w Łowiczu. Pelikan przegrał ze Świtem po katastrofalnych błędach komentarze opinie

  • gość 2018-05-13 16:42:15

    szkoda słów i pieniędzy niech ten pelikan zejdzie lige nizej po co na siłe udawać ze sie umie grać w piłke zabrać kase z targowicy miejskiej i przeznaczyc na koszykówke tam chociarz chlopcy graja i mają wyniki

  • gość 2018-05-13 17:19:56

    dzisiaj pelikan to porażka,nie mniej porażką jest nagłośnienie słychać jedno chrapanie zmieńcie głośniki albo nic nie komentujcie , wasze nagłośnienie w porównaniu z tym na targowicy to jest szajs

  • Gość - niezalogowany 2018-05-13 17:30:25

    Wypierdolta tego Dybca I Okachiego bo aby granie psują .

  • Kamil - niezalogowany 2018-05-13 21:35:47

    Jeden z lepszych meczów Pelikana. Niestety zakończony porażką, po fatalnych błędach bramkarza. Szkoda, gra była naprawdę dobra. Koszykówka ? W II lidze grają dzieci i amatorskie drużyny typu Dziki Warszawa. Trudno tam nie powalczyć. Kibice Pelikana to z reguły tylko na wszystko narzekają. Nic nie pasuje. Znawców piłki jest tylu, że szkoda słów. Każdy wszystko wie. Szkoda gadać...

Dodajesz jako: Zaloguj się