Zakończył się proces oskarżonych o zabójstwo Mirona B. z Łowicza. Oboje twierdzą, że są niewinni


Portal lowicz24.eu
Autor: Martyna Czekalska
05/09/2019

Z sali rozpraw Łowicz



W Sądzie Okręgowym w Łodzi zakończył się dziś (5 września) proces Marzeny B. i jej kochanka Mariusza S., oskarżonych o zabójstwo męża kobiety, Mirona B z Łowicza. Wyrok w tej sprawie zapadnie w przyszłym tygodniu.

Na czwartkowej rozprawie przewodniczący składu orzekającego sędzia Piotr Wzorek zasygnalizował, że sąd rozważa możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu zarzuconego oskarżonej. Marzena B. miałaby odpowiadać za dwa przestępstwa: nieudzielenie pomocy osobie będącej w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 162 kodeksu karnego) oraz za zacieranie śladów (art. 239 kk).

AKTUALIZACJA

- W ocenie prokuratury postępowanie, które zostało przeprowadzone, chociaż z pewnością nie było łatwe i wymaga od stron, jak również od sądu analizy szczegółowych dowodów, to ostatecznie dowiodło, że oskarżeni zabili Mirona B. i zrobili to wspólnie i w porozumieniu – mówił prokurator Jan Snopkiewicz.

Oskarżyciel uważa, że wyjaśnienia Mariusza S. zostały wymyślone dla potrzeb procesu i w ogóle nie obrazują przebiegu zdarzeń. Z drugiej strony śledczy twierdzi, że nie należy dawać wiary we wszystko to, co mówiła współoskarżona. - Pewne elementy w tych wyjaśnieniach są niezgodne z treścią materiału dowodowego – tłumaczył Snopkiewicz. Jego zdaniem oskarżona dąży do umniejszenia swojej roli w zbrodni i wykazania, że nie miała zamiaru dokonania zabójstwa męża.

Jednak jak podkreślił przedstawiciel łowickiej prokuratury, to Marzena B. miała motyw, aby zabić 41-latka. Małżonkowie byli skonfliktowani. Toczyło się między nimi postępowanie o rozwód, w tle był spór o opiekę nad dzieckiem i o majątek. Co więcej, kobieta założyła mężowi sprawę karną o naruszenie nietykalności cielesnej. W spór między małżonkami zaangażowany był także Mariusz S., którego łączyły ze współoskarżoną więzy uczuciowe.

Snopkiewicz stwierdził, że zabójstwo Mirona B. przyniosłoby obu oskarżonym realne korzyści. Wymyślenie historii o zaginięciu mężczyzny, a potem uznaniu go za zmarłego, oznaczałoby, że wspólny majątek odziedziczyłaby Marzena i jej dziecko. Oskarżeni mogliby rozpocząć nowe życie w miejscu, które dotychczas zamieszkiwała kobieta ze swoim mężem.

Ślady wskazują, że do zdarzenia doszło w miejscu zamieszkania małżonków. - Kto inny może mieć dostęp do domu ofiary w nocy jak nie osoba, która zamieszkuje wspólnie z nią? - pytał prokurator. Oględziny nie ujawniły, aby doszło do włamania. Jak mówił prokurator, trudno sobie wyobrazić, aby to zamordowany wpuścił od 2 w nocy do domu kochanka swojej małżonki.

Oskarżyciel zauważył, że zwłoki Mirona były owinięte w kołdrę i worek foliowy, taki sam jaki wydawany jest w okręgu łowickim, a nie w Łodzi, gdzie mieszka współoskarżony. Na linie transportowej, którą związano pakunek z ciałem mieszkańca Łowicza, znaleziono ślady DNA Mariusza S.

Z nagrań monitoringu wynika, że współoskarżony od godz. 21:34 27 listopada do godz. 1:15 następnego dnia przebywał na stacji benzynowej niedaleko miejsca zamieszkania Marzeny i Mirona. Z kolei z zabezpieczonych wiadomości SMS i rozmów telefonicznych wynika, że oskarżeni byli w stałym kontakcie tuż przed zdarzeniem, jak i kolejnego dnia.

27 listopada po północy Marzena informowała swojego kochanka, co robi jej mąż. Przed godz. 1 wysłała mu wiadomość, że Miron ogląda kabaret w telewizji. Później relacjonowała konkubentowi, że małżonek poszedł do garażu, a o godz. 1:08 zgasił światło. - O godz. 1:39 oskarżony opuszcza stację benzynową i jak wynika z naszych ustaleń, kieruje się w miejsce zdarzenia – kontynuował prokurator.

Snopkiewicz zwrócił uwagę, że Mariusz S. złożył wyjaśnienia pod koniec procesu, gdy został mu przedstawiony cały materiał dowodowy. Wersja zdarzeń, jaką przedstawił przed sądem mieszkaniec Łodzi, to zdaniem prokuratora legenda stworzona dla potrzeb procesu i próba „wpasowania się” w ustalenia śledczych.

Prokurator kontynuował, że z treści wiadomości SMS nie wynika, aby Mariusz S. był umówiony tamtego wieczoru ze współoskarżoną, ani żeby na nią czekał. Kochankowie nie pisali też o aucie kobiety, które miałoby być oddane do naprawy. Śledczy nie wierzy wyjaśnieniom, że Mirona B. mogłaby zabić inna osoba pozostająca w relacji z Marzeną. Jak zauważył Snopkiewicz, nie ma dowodów żeby w dniu morderstwa czy następnego dnia kobieta pozostawała w kontakcie z kimś innym niż z oskarżonym.

- Nie wydaje się w żaden sposób prawdopodobne, aby Marzena B. była w stanie sama osobiście dokonać tego rodzaju czynu, chociażby z uwagi na to, że nie posiadała przewagi fizycznej nad ofiarą – zaznaczył jednocześnie prokurator.

Przedstawiciel Prokuratury Rejonowej w Łowiczu zwrócił uwagę, że przed zdarzeniem jak i po kochankowie wymieniali się wiadomościami tekstowymi, które świadczyły o ich zażyłości. Zwracali się do siebie pieszczotliwie, nie brakowało „buziaczków” w formie emotikonów.

Oskarżyciel nie wierzy, że Mariusz S. tamtej nocy podjechał pod dom ofiary i okrążał autem posesję tylko po to, żeby sprawdzić czy w mieszkaniu małżonków jest zapalone światło. Kontynuował, że nie ma dowodów dla wersji oskarżonego, jakoby przekazał on swojej partnerce klucze do garażu przy ul. Zygmuntowskiej w Łodzi, gdzie odnaleziono zwłoki Mirona.

Jeśli chodzi o wyjaśnienia Marzeny B., to zdaniem prokuratury są one częściowo wiarygodne. Prokurator dowodził, że w świetle zebranego materiału nie sposób przyjąć, żeby kobieta nie miała zamiaru zabójstwa męża albo żeby zaskoczyło ją to, do czego doszło w jej domu. W wykazie połączeń Marzeny i Mariusza nie ma rozmowy, do której według jej relacji miało dojść około północy. Kobieta miała wówczas zejść na dół i zwrócić uwagę mężowi, że zbyt głośno słucha muzyki. 41-latek miał ją uderzyć, po czym kobieta miała zadzwonić do kochanka.

Sprawca nie znalazł się w domu przypadkowo i ktoś musiał go wpuścić. Prokuratura nie wierzy wyjaśnieniom oskarżonej, że była na górze i usłyszała dobiegające z dołu odgłosy. - Ciężko mi sobie wyobrazić, że mąż wpuścił kochanka swojej żony o godz. 2 w nocy do domu i poszedł sobie do pokoju, czekając na to, co się wydarzy – stwierdził Snopkiewicz.

Śledczy wskazał, że po morderstwie kobieta posprzątała dokładnie mieszkanie. - Tak skutecznie, że wstyd to przyznać, ale pierwsza ekipa kryminalistyczna na miejscu zdarzenia nie odnalazła żadnych śladów – zauważył Snopkiewicz. - Tak robi osoba, która ma wypracowaną metodykę działania, działa w sposób przemyślany i konsekwentny – przekonywał. Jego zdaniem osoba spanikowana i przerażona tym, co się stało, nie byłaby w stanie tak dokładnie usunąć śladów krwi.

Prokurator zauważył, że Marzena B. od początku kreowała fałszywe tropy i świadomie wprowadzała w błąd organy ścigania. Kobieta twierdziła najpierw, że mąż wyszedł z domu i nie wie co się z nim dzieje. Później pojawiła się historia z Ukraińcami, którzy mieli zabrać jej męża za rzekome długi.

27 listopada wieczorem kobieta pisała do kochanka, że „teraz bardzo potrzebuję twojej bliskości”. To wskazuje, zdaniem prokuratora, że oskarżeni nie byli w konflikcie, a kobieta nie była przerażona tym, do czego doszło.

- Ofiary tej zbrodni są dwie, a nie jedna. Zginął Miron B., ale o czym czasami zapominamy w tym procesie, drugą ofiarą jest dziecko oskarżonej i ofiary, które w wyniku tej zbrodni zostało prawie że sierotą – zauważył prokurator.

Prokuratura domaga się dla obojga oskarżonych kary 25 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo oskarżyciel publiczny wnosi o orzeczenie od Marzeny B. kwoty 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a od Mariusza S. zasądzenie nawiązki w kwocie 50 tys. zł na rzecz małoletniego dziecka Marzeny i Mirona. Prokuratura domaga się też obciążenia oskarżonych kosztami postępowania.

Wniosek prokuratora Jana Snopkiewicza poparł adwokat Piotr Paduszyński, pełnomocnik siostry zamordowanego, która występuje w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Mecenas był pełnomocnikiem Mirona B. w sprawie rozwodowej.

Kiedy matka i siostra 41-latka poinformowały adwokata o jego rzekomym zaginięciu, ten powiedział kobietom, że nie zobaczą już Mirona żywego. Paduszyński zauważył, że w trakcie sprawy rozwodowej mężczyzna udowodnił swojej żonie niewierność. Małżonkowie zobowiązali się, że nie będą wpuszczać do swojego domu żadnej osoby trzeciej. Wcześniej zdarzały się sytuacje, kiedy Marzena sprowadzała kochanka na noc, a Miron B. czuł się zagrożony. Jak mówił mecenas, 41-latek akceptował polecenia sądu, ale jego żona nie.

- Twierdzę, że Marzena B. przynajmniej pomogła w zabójstwie Mirona, ale uważam że jej rola polega na współsprawstwie – mówił adwokat. Pełnomocnik siostry zamordowanego zauważył też, że tragedia połączyła obie skonfliktowane rodziny, które pomagają sobie w opiece nad małoletnim synem B.

- Wyjaśnienia oskarżonej to czysta kreacja, mająca na celu nie tylko uniknięcie odpowiedzialności karnej za to przestępstwo, ale też przerzucenie pełnej odpowiedzialności na współoskarżonego – na takim stanowisku stoi adwokat Paweł Kozanecki, obrońca Mariusza S.

Jak dowodził mecenas, proces ma charakter poszlakowy, a poza relacją oskarżonej nie ma żadnego bezpośredniego dowodu na to, żeby jego klient chociażby przebywał w domu B. przy ul. Cegielnianej w Łowiczu feralnej nocy z 26 na 27 listopada 2017 r.

Mecenas zwracał uwagę, że współoskarżony nie zachowywał się jak osoba, która miałaby najpierw zaplanować, a następnie popełnić zbrodnię. - Kto planując ze swoją kochanką zabójstwo jej męża wynajmuje w trybie ekspresowym garaż, w którym ma się znajdować monitoring? - pytał Kozanecki. - Człowiek, który planuje dokonanie tego typu czynu myśli o trzy kroki naprzód.

Po śmierci Mirona oskarżony udał się na komisariat policji w Łodzi, aby złożyć zeznania w innej sprawie. - Czy sprawca zbrodni zabójstwa dzień czy dwa dni po jego dokonaniu udaje się bez oporów do komisariatu policji, żeby złożyć zeznania? Wydaje mi się, że nie – stwierdził obrońca 38-latka. Mężczyzna był też cały czas w kontakcie z Marzeną B., nawet gdy ta została wezwana przez policję.

- Pan S. zachowywał się tak, ponieważ uważał, że nie ma nic na sumieniu, bo de facto nie był w domu państwa B. w czasie, kiedy doszło do popełnienia zbrodni – tłumaczył mecenas, który wnosił o uniewinnienie swojego klienta.

- Nie pamiętam procesu, żeby tyle złego ze wszystkich stron postępowania wylewało się na osobę, której bronię – mówił adwokat Piotr Kona, który broni Marzenę B.

Jak stwierdził, pytanie po co jego klientka wpuściła do domu współoskarżonego do domu jest „strzałem w płot”. - Retoryka w stylu, że to, iż Marzena B. wpuściła do domu Mariusza S. świadczy o tym, że chciała żeby przyszedł i zabił Mirona B., jest cudowną licentia poetica. Tak jak całym licentia poetica w tej sprawie był akt oskarżenia i zarzut – stwierdził Kona.

Zdaniem obrońcy zebrany materiał nie wykazał, żeby zamiarem Marzeny B. była śmierć jej męża. - Ona go mogła nie kochać, poniżać, nie szanować. Bo tak wskazują fakty. To wszystko prawda, ale z tego nie wynika dowód, że chciała jego śmierci – przekonywał adwokat. - Proszę, aby sąd uznał oskarżoną winną nieudzielenia pomocy i zacierania śladów.

- Ta tragedia będzie ze mną do końca życia, nigdy sobie nie wybaczę tego – mówiła z kolei współoskarżona. Płakała. Zarzekała się, że mąż był zawsze dla niej bliski i nie może pogodzić się z jego śmiercią. Myślała, że będą razem wychowywać syna nawet wtedy, gdy zamieszkają oddzielnie. - Nigdy nie pomyślałam, że może dojść do tak okrutnej tragedii – dukała łamiącym się głosem.

Kobieta prosiła sąd o sprawiedliwy wyrok.

Do tej pory opanowany i spokojny Mariusz S., gdy zabrał głos na czwartkowej rozprawie zdawał się być poruszony. Wspominał, jak podczas posiedzenia w przedmiocie przyspieszonej ekstradycji do Polski niemiecki sędzia trzykrotnie się go pytał czy na pewno tego chce. - To była najgorsza decyzja w moim życiu – mówił.

W jego odczuciu wyrok w tej sprawie zapadł już zanim trafił do Polski i zanim przedstawiono mu akt oskarżenia. - 30 wniosków potwierdzających moją niewinność prokuratura odrzuciła jako niezasadne, nie mające związku ze sprawą. Ale nikt nie wie o tym, że oskarżona posiadała kolejny telefon, że oskarżona kontaktowała się za pomocą drugiego telefonu – kontynuował oskarżony.

- Współczuję pani tej tragedii, która panią dotknęła – mówił do siostry zamordowanego. - Współczuję tego dziecku, bo jednocześnie straciło ojca i matkę, tak samo jak moje dziecko ojca, a rodzice Marzenki córkę, a rodzeństwo – siostrę. Ale to wszystko, co mogę w tym momencie powiedzieć. Nie zrobiłem tego, o co jestem oskarżony. Dlatego proszę o uniewinnienie – zakończył Mariusz S.

Wyrok zostanie ogłoszony 11 września.

 




Zakończył się proces oskarżonych o zabójstwo Mirona B. z Łowicza. Oboje twierdzą, że są niewinni - komentarze opinie (9)

Arleta
06/09/2019

Ja wszystko rozumie, tylko dlaczego sędzią ma być osoba spokrewniona ze słynnym w mieście otyłym rozbójnikiem, który w alkoholowym szale kradnie ławki ze Starego Rynku na swoje osiedle Reymonta. Kiedyś gdy zabrał mi torebkę pod swoim blokiem kazał przekazać rodzinie, że "zrobił to Marsi/Mersi (sama nie wiem)". Było mi bardzo przykro, zestresowałam się cała, ale bałam się iść napolicje

Do Arleta
06/09/2019

To zgłoś to na Policję a nie gadasz tutaj takie pierdoly.

Gość PK
06/09/2019

A co to ma wspolnego ze sprawą?

Gość
06/09/2019

Smią jeszcze twierdzic że są niewinni, to kto go zamordował, sam się zamordował A później sam się zawiózł do garażu. Paskudne bestie, zamordowali człowieka i teraz proszą o niewinność, a do pierdla aż do smierci. Łajdakom dożywocie,ale nie mniej niż 25 lat za tak brutalną zbrodnię

Gość
06/09/2019

Dobrze ze takie głaby jak ty nie są sedziami!Ty byś sie nadawał na kapo w Oświecimiu

Gość
06/09/2019

Ludzie ogarnijcie sie I jak nie widzieliście nic to się nie oddzywajcie, tylko czekac Co sąd zadecydujcie

Gość
06/09/2019

Ludzie ogarnijcie sie I jak nie widzieliście nic to się nie oddzywajcie, tylko czekac Co sąd zadecydujcie

Gość
07/09/2019

Jakie dożywocie.nie mam zamiaru płacić za ich utrzymanie. ZAGAZOWAĆ na koszt ich rodzin !!!

Gość
08/09/2019

Oko za oko.




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej


Ostanio w Z sali rozpraw


TOP 5

Ogłoszenia

wróć

pełna wersja portalu

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez lowicz24.eu, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Agencja Reklamowa ZU-AN z siedzibą w Łowicz 99-400 , Stanisławskiego 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia