Marzena B. należała do zorganizowanej grupy, która zaplanowała zabójstwo jej męża?

Z sali rozpraw, Marzena należała zorganizowanej grupy która zaplanowała zabójstwo męża - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 2
  • Fotka nr 1 z 2
Portal lowicz24.eu 29/05/2019 16:03
Martyna Czekalska

23 maja przed Sądem Okręgowym w Łodzi kontynuowany był proces Mariusza S. i Marzeny B., oskarżonych o zabójstwo męża kobiety, Mirona B. Na rozprawę w charakterze świadków wezwano najbliższą rodzinę oskarżonej oraz kobietę, która wynajmowała garaż oskarżonemu.

Na czwartkowej rozprawie jako pierwsza zeznawała Mirosława J., od której Mariusz S. wynajmował garaż przy ul. Zygmuntowskiej w Łodzi. To w nim na początku stycznia 2018 roku odnaleziono zwłoki Mirona B. z Łowicza.

Jak zeznała kobieta, oskarżony skontaktował się z nią 27 listopada 2017 roku przed południem. Mężczyzna odpowiedział na internetowe ogłoszenie wynajmu garażu. W ciągu godziny świadek spotkała się z Mariuszem S. przy ul. Zygmuntowskiej w Łodzi. 38-latek przyjechał srebrnym oplem astrą.

55-latka nie zauważyła niczego podejrzanego w zachowaniu mężczyzny. - Nie widziałam, żeby był pobudzony czy zdenerwowany. Był spokojny - odpowiadała na pytanie sędziego Piotra Wzorka, przewodniczącego składu orzekającego. Nie dostrzegła też żadnych śladów obrażeń u oskarżonego. Na miejscu oboje spisali na kartce przedwstępną umowę wynajmu. Po wpłaceniu kaucji właścicielka garażu przekazała najemcy kluczyki do obiektu. Widziała, jak wjeżdża do niego samochodem.

Po południu oboje spotkali się na łódzkim Teofilowie, aby spisać właściwą umowę. Mariusz S. powiedział kobiecie, że wyjeżdża w trasę zagranicę. Oskarżony przed zatrzymaniem był zawodowym kierowcą.

Mariusz S. w grudniu nie zapłacił czynszu. Właścicielka wielokrotnie dzwoniła na jego komórkę, ale abonent był niedostępny. Na początku stycznia 2018 świadek udała się pod adres zamieszkania mężczyzny. Tam zastała jego matkę, która nic nie wiedziała o wynajmowanym garażu. Poinformowała jego właścicielkę, że Mariusz S. został zatrzymany na terenie Niemiec.

Ponieważ Mirosława J. miała zapasowe klucze do garażu, postanowiła do niego zajrzeć. W pomieszczeniu nie było auta. Leżał za to sporych rozmiarów pakunek, szczelnie zawinięty w folię, koc i ściągnięty pasami transportowymi. - Trochę mnie to zaniepokoiło - przyznała podczas przesłuchania.

Nie ruszała jednak znaleziska. Po kilku dniach wróciła do garażu z mężem, który chciał sprawdzić zawartość pakunku. - Mąż odsunął trochę koc i ukazała nam się ludzka stopa. Wtedy wezwaliśmy policję - zeznała 55-latka. W toku śledztwa kobiecie przedstawiono tablicę poglądową z wizerunkiem czterech mężczyzn. Na jednym z nich rozpoznała oskarżonego.

Na terenie garaży nie było monitoringu, choć w internetowym ogłoszeniu znalazła się taka informacja. Jak wyjaśniła właścicielka, początkowo zamierzała założyć monitoring, ale nikt z najemców nie zgłaszał takiej potrzeby. Na pytanie oskarżonego świadek nie przypominała sobie czy Mariusz S. mówił jej w jakim celu wynajął garaż.

Na rozprawę wezwano również najbliższą rodzinę oskarżonej: jej rodziców i trójkę rodzeństwa. Wszyscy, z wyjątkiem 29-letniego brata Marzeny, Andrzeja S., skorzystali z prawa odmowy składania zeznań.

Andrzej S. o wydarzeniach, do których miało dojść w nocy z 26 na 27 listopada 2017 roku w domu siostry i szwagra, dowiedział się z mediów. 29-latek zeznał, że nie wie gdzie przebywał w tych dniach oskarżony.

Świadek miał kontakt telefoniczny z 38-letnim łodzianinem po aresztowaniu Marzeny B. Współoskarżony dopytywał brata kobiety o szczegóły jej zatrzymania. Gdy dowiedział się, że 34-latka usłyszała zarzut zabójstwa swojego męża, nie dowierzał. - Mariusz mówił, że zna ją na tyle, że wie, że nie byłaby w stanie tego zrobić - opowiadał przed sądem brat oskarżonej.

29-latek wielokrotnie przez kilka dni rozmawiał telefonicznie z 38-latkiem. Mariusz S. dociekał o szczegóły trwającego postępowania. Polecił też rodzinie oskarżonej adwokata i oferował swoją pomoc, gdyby trzeba było wpłacić kaucję za uwolnienie swojej partnerki z aresztu. Łodzianin w tym czasie przebywał w Niemczech.

Podczas jednej z rozmów Andrzej S. oświadczył oskarżonemu, że jego siostra była w zorganizowanej grupie przestępczej, która zaplanowała to zabójstwo. - Przekazałem takie informacje, bo ktoś coś takiego powiedział - mówił świadek przed sądem. Nie potrafił sobie jednak przypomnieć w jakich okolicznościach i z czyich ust padło takie stwierdzenie. 29-latek zeznał, że nic nie widział o tym, żeby jego siostra planowała, sama lub z kimkolwiek, zabójstwo swojego męża.

Świadek dowiedział się o zaginięciu Mirona B. od swojej siostry, która przyjechała do domu rodziców. Nie pamięta, co Marzena mówiła na temat zniknięcia Mirona. Andrzej S. nie angażował się w poszukiwania szwagra. Ogólnie miał z nim słaby kontakt. Ostatni raz widział się z nim latem 2017 roku. Świadek ocenił swoje relacje z siostrą jako dobre. Rodzeństwo widywało się mniej więcej raz w tygodniu, rzadziej rozmawiali przez telefon. Kobieta czasem zwierzała się młodszemu bratu ze swoich problemów.

Mieszkaniec podłowickiej miejscowości zeznał, że w trakcie rozwodu między małżonkami dochodziło do częstych kłótni i awantur. Nie wie, co było ich przyczyną. Pewnego dnia w grudniu 2016 roku Marzena B. poprosiła brata, aby zawiózł ją do szpitala na obdukcję. Przez telefon powiedziała mu, że Miron uderzył ją w twarz. - Siostra miała ślad na policzku - przyznał 29-latek.

Oskarżona mówiła swojemu młodszemu bratu, że źle się czuje, bo jest ciągle podsłuchiwana przez męża. Dlatego chciała się z nim rozwieść. Z zeznań Andrzeja S. wynika, że jego siostra niekiedy bała się swojego małżonka, a w domu dochodziło do przemocy. Świadek nigdy nie widział jednak, żeby Miron uderzył Marzenę. Mocno pijanego szwagra widział tylko na weselu.

Świadek na pytania oskarżonego nie potrafił sobie przypomnieć, czy przebywał w domu siostry 29 listopada 2017 roku. Andrzej S. nie pamiętał też rozmowy z Mariuszem S. na popularnym internetowym komunikatorze następnego dnia, ani też tego skąd miał jego numer telefonu.

Oskarżony wnioskował o zabezpieczenie rozmowy, jaką odbył za pośrednictwem Messengera z Andrzejem S. w dniu 30 listopada 2017 roku. Zdaniem Mariusza S. ma z niej wynikać, że świadek zeznał przed sądem nieprawdę. Ponadto 38-latek zasygnalizował, że w dalszym toku postępowania będzie chciał złożyć wyjaśnienia.

Na poprzedniej rozprawie, 9 maja, sąd przesłuchał w charakterze świadków dwóch funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego łowickiej policji: zastępcę naczelnika Andrzeja D. i Marcina W., który uczestniczył w oględzinach domu małżeństwa B. na łowickiej Korabce.

Obaj policjanci prowadzili początkowo czynności związane z zaginięciem Mirona B. Jego żona najpierw była przesłuchiwana w charakterze świadka. Kobieta podczas nieprotokołowanej rozmowy z mundurowymi stwierdziła, że na przesłuchaniu nie do końca mówiła prawdę. Opisała przebieg zdarzeń, do których doszło w jej domu w nocy z 26 na 27 listopada 2017 r.

34-latka opowiedziała policjantom, że w nocy między nią a mężem doszło do sprzeczki. Miron B. szarpał ją i wykręcił jej ręce. Kobieta zadzwoniła do swojego przyjaciela Mariusza S., który później pojawił się w jej domu. Widziała jak współoskarżony siedział na Mironie i raził go paralizatorem. Nie dającego znaków życia 41-latka oboje zawinęli w kołdrę i przenieśli do garażu. Wspólnymi siłami wrzucili ciało do bagażnika opla astry, który należał do kobiety. Następnie 38-latek odjechał autem. Nazajutrz polecił kobiecie, aby posprzątała ślady krwi w mieszkaniu oraz oświadczył jej, że „będzie miała spokój”.

Jako świadek zeznawał też Krzysztof P., kolega Mirona z pracy. Obaj przez kilka lat pracowali na fermie drobiu w Wyborowie. 54-latek widział się z zamordowanym 26 listopada 2017 r. Wiedział, że jego syn jest chory i dlatego mężczyzny nie będzie jutro w pracy. Krzysztof P. stwierdził przed sądem, że Miron był w bardzo dobrej kondycji. - Cieszył się, że będzie z synem - wyjaśniał świadek.

Jego zdaniem 41-latek był bardzo dobrym pracownikiem, a do tego spokojnym i opiekuńczym człowiekiem. Świadek stanowczo oświadczył, że jego kolega nie miał żadnych problemów z alkoholem. - Nigdy nie widziałem go po spożyciu alkoholu - zeznał.

Rozprawa została odroczona do 27 lipca. Zostanie na nią wezwany biegłego z zakresu medycyny sądowej.

Sąd przedłużył stosowanie tymczasowego aresztu dla obojga oskarżonych do końca września.

Reklama

Marzena B. należała do zorganizowanej grupy, która zaplanowała zabójstwo jej męża? komentarze opinie

  • Gość PK - niezalogowany 2019-05-29 17:39:21

    Co to ludzie nie wymysla!Marzena i grupa!?Ha ha ha jeszcze troche i napisza ze moze bratala sie z ruska mafia?Nic tu nie trzyma sie kupy!Proces poszlakowy i na koniec obejdzie sie malym wyrokiem(2-3lata!)jak w wiekszosci tego typu spraw!

  • Boniek ale nie ten śmierdziel - niezalogowany 2019-05-29 22:49:52

    Amoże i baba jakies plecyska ma i zawiasy wyłapie.za komuny to czapa albo 25i emerytura

  • Gość - niezalogowany 2019-05-30 02:54:52

    Pani Siostro wybaczy Pani choć to trudne jak kiedyś Elenii mordercy swojej córki. Ale wspieram ducha walki w poznaniu prawdy.

  • Jack Black - niezalogowany 2019-05-30 10:03:49

    Chyba do kółka różańcowego należała...

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Praca w Danii

Praca w Danii przy ścinaniu gałęzi jodłowych. Praca na akord w okresie od 25 września do końca listopada. Wysokie zarobki


Operator Wózka Widłowego

Firma Procter & Gamble Magazyn w Sochaczewie poszukuje: Kandydatów/Kandydatek na stanowisko: Operator Wózka Widłowego Obowiązki: • Załadunek i..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez lowicz24.eu, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Agencja Reklamowa ZU-AN z siedzibą w Łowicz 99-400 , Stanisławskiego 23

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"